Jeśli uważasz, że tatuaż to zły pomysł to dalszej części nie czytaj.

Jeśli jednak chciałbyś pomóc mi w spełnieniu marzenia o tatuażu, możesz dobrowolnie mnie wspomóc drobnymi:
Link do wpisu o tatuażu

niedziela, 22 maja 2011

Od dłuższego czasu mam problem z kolanami. Generalnie największy problem mam w trakcie zmiany pogody. Puchną mi dłonie, stopy i łydki, a także "rwą" kolana. Nie jestem typem, który przy lekkim bólu łyka tabletki, więc zazwyczaj staram się to przeczekać.

Jednym słowem do takiego bólu jestem już przyzwyczajony. W zeszłym roku pojawił się u mnie uporczywy ból prawego kolana, zazwyczaj po jakimś dłuższym spacerze. Lekarz na USG nic nie znalazł, przepisał krioterapię i laseroterapię. Wybrałem zabiegi i właściwie tak dużego bólu jak wcześniej nie odczuwałem. Pierwsza wizyta to chyba luty, a zabiegi to zdaje się kwiecień/maj zeszłego roku.

W styczniu tego roku poszedłem kolejny raz do ortopedy. Ponownie bolały mnie kolana jak poprzednio szczególnie, zewnętrzna część prawego. To był koniec stycznia zaraz przed wylotem do USA. Zdjęcie rentgenowskie nic nie wykazało. Po powrocie z wyjazdu w na przełomie lutego/marca poszedłem kolejny raz, tym razem dostałem skierowanie na rezonans magnetyczny. Po badaniu ortopeda stwierdził, że to co tam wyszło nie powinno mieć wpływu, ale skieruje mnie na krioterapię i prądy, skoro to pomogło w zeszłym roku (czyli leczenie doraźne :/ ). Ostatnia wizyta była zdaje się na przełomie marca/kwietnia. Akurat wtedy kolana przestały mnie tak intensywnie boleć.

Cóż stwierdziłem pójdę na terapię jak zaczną mnie boleć - placówka, do której przez tydzień miał bym jeździć jest dość daleko do pracy.

W międzyczasie pojawiło się u mnie mocne postanowienie pod tytułem "trzeba zrzucić z brzucha zbędne kilogramy". Być może kolana bolą mnie, bo za dużo ważę (nie mam jakiejś wielkiej nadwagi, ale brzuch noszę). I tak najlepszym rozwiązaniem wydaje się być bieganie, siłowni nie lubię.

"Chore" kolana + bieganie (miałem wrażenie) = nienajlepszy pomysł. Stwierdziłem kupię porządne buty do biegania, ewentualnie stabilizatory na kolana i może jakoś to będzie.

Jak postanowiłem tak zrobiłem, pojechałem do profesjonalistów - sprawdzili mi stopy na macie. Co wyszło? Wg tego, co powiedzieli, lewa stopa jest normalna - prawa lekko supinująca. Kupiłem buty Nike Pegasus 28.

Rodzaje stóp

 

Jaką masz stopę?

 

Oznacza to mniej więcej tyle, kiedy chodzę noga wygina się jakby w łuk. Tyle w teorii, patrząc na stare buty to wszystko by się potwierdzało. Od kiedy biegam nie miałem problemów z kolanami, buty, które kupiłem mają zajebistą amortyzację (co oczywiście nie zawsze jest dobre jeśli poczytać wpisy na forach internetowych). Sprzedawca polecił żebym najpierw wypróbował buty, a dopiero potem dokupił ewentualnie stabilizator.

Teraz składamy układankę. Mając całą tą widzę, czyli:

- listopad - bolą mnie kolana 

- grudzień - bolą mnie zajebiście kolana

- styczeń - dalej bolą

- luty USA - bolą, ale dużo mniej (mimo, że bardzo dużo chodziłem)

- marzec - właściwie nie bolą

W grudniu kupiłem nowe zimowe buty, stare miały już 5 lat i się rozleciały (w sensie przemakają). Będąc w stanach chodziłem w półbutach (+20 stopni w Arizonie).

Moja teoria.

Ponieważ podeszwa w butach zimowych była wytarta przez długie użytkowanie buta, to noga wyginała się bardziej niż w butach letnich. To powodowało ból w kolanie w zimie i zlikwidowanie go w lecie. Wcześniej myślałem, że to zimno, wilgoć, jakieś sprawy reumatyczne itd. Tymczasem wychodzi, że ból zarówno w poprzednim roku jak i w obecnym był spowodowany tylko i wyłącznie przez stare zużyte buty.

I tak rozwiązanie zagadki przyszło samo, żaden lekarz na to nie wpadł.

A przynajmniej taką mam nadzieję ;)

sobota, 21 maja 2011

Minęło sporo czasu od decyzji "zmieniam pracę" do dzisiaj i z tej perspektywy mogę śmiało napisać żyje mi się bardzo dobrze.

Mówi się pieniądze szczęścia nie dają - może i nie, ale jakoś czuję niesamowity komfort psychiczny wiedząc, że spokojnie starcza mi do następnej pensji.

O komforcie można mówić też w kontekście pracy, fakt spędzam tak naprawdę więcej czasu w pracy, korkach. Jednak życie, jakie dzięki temu można prowadzić - mnie na ten moment wystarcza.

Samo podejście pracodawcy do pracowników jest też inne. Ubezpieczenie, opieka medyczna i takie pierdoły jak wiele rodzajów herbat, lodówka czy mikrofala. To jest coś, o czym u poprzedniego pracodawcy można było pomarzyć.

Cieszy myślenie - kiedy będziemy mogli - spłacić kredyt, zmienić samochód, a nie, za co to zrobimy.

Wszystko to zmieniło się razem z zarobkami, dlatego nie nazwę tego szczęściem, ale komfortem życia.

Życzę tego szczerze każdemu.

To są moje odczucia, jak to się przekłada na współpracowników?

Narzekają! Słuchając ich, chyba są już przyzwyczajeni do czegoś innego. Dla części z nich obecny pracodawca jest pierwszym i jedynym - niewykluczone, że jest to jeden z powodów.

Według ich opowiadań przez ostatnie lata w firmie standard zmienił się na gorsze. Jednak nie sądzę żeby nasze zarobki jakoś diametralnie się różniły, a już nie wierzę żebym ja zarabiał więcej.

Zmieniło się jedno i jeśli mnie się też tak zrobi to niech mnie ktoś mocno jeb... w głowę i pokaże ten wpis ;) Zmieniło się u nich myślenie - komfort który ja osiągnąłem nie jest już dla nich wystarczający. Jeżdżą na narty, wakacje, mają dobre samochody, stać ich na rzeczy, które nie są rzeczami pierwszej potrzeby i mimo to część z nich narzeka.

Co robię - powtarzam to, co jednemu z współpracowników w poprzedniej firmie. Nie podoba się? Zmień pracę, część chyba już zrozumiała aluzję ;)

sobota, 19 lutego 2011

Minęło kilka miesięcy od ostatniego wpisu. Mogę śmiało powiedzieć że szczęście do tej pory mi dopisuje. Fakt nie wszystko jest idealne, ale.. jakoś można się to tych paru rzeczy przyzwyczaić.

Znaleźliśmy mieszkanie (z tym było chyba najtrudniej). Rynek mieszkań był dość trudny. Na wysłane 15 maili do biur pośrednictwa odezwało się chyba 3. Proste wymagania (wg mnie) w rozsądnej cenie były chyba poza ich zasięgiem.

Czytałem informacje w internecie jak bardzo rynek najmu jest niebezpieczny dla właściciela. Nie zdziwiły mnie bardzo ogłoszenia - bez dzieci, bez zwierząt, tylko studenci itp. To co jednak mnie zdziwiło to ilość takich ogłoszeń. Ostatecznie fakt - płacimy niemałe pieniądze za mieszkanie ale przynajmniej na razie, mieszkamy komfortowo.

Jeśli chodzi o pracę, cóż na publikację czekają notki z mojego wyjazdu do USA :) Sama firma od strony techniczno/biurokratycznej trochę mnie rozczarowała. Jak na międzynarodową firmę spodziewałem się czegoś lepszego, ale podobno nie jestem pierwszy z takim myśleniem.

Samo przyzwyczajenie się do innego typu pracy (open space) też przychodzi z trudem. Ciężko się skoncentrować i skupić na pracy. Mam nadzieję że wraz z kolejnymi "ciężkimi" zadaniami będzie łatwiej.

Aktualnie choruję.. od 3 dni pojawia mi się temp 38 stopni. Dawno mnie tak nie rozłożyło.. liczyłem że mi przejdzie do pn, jednak coraz mniej wydaje się to prawdopodobne.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33